Dwudziesty pierwszy wiek.
Naj sam pierw chciałem przeprosić za tą dłuższą nie obecność spowodowaną nie z mojej winy a w skrócie mówić wyprowadzką. Aktualnie przebywam w miejscu odosobnionym od wszelakich multimediów i jedynym moim źródłem Internetu jest popularna restauracja której nazwy tutaj nie wymienię. To jest jedyna okazja do skorzystania z tego środka komunikacji. Teraz wracamy do tematu. To już prawie 3 tygodnie kiedy nie używam Internetu ani nie oglądam telewizora, teraz wiem co tracę. Dlaczego życie nie może się zatrzymać w latach 80 ubiegłego stulecia tylko biegnie postępem technicznym do przodu i do przodu. Wszystko biegnie do przodu. Nawet ludzie zatracili pojęcie wolności, odliczają czas od początku pracy, szkoły do końca. Wszędzie się spieszą a gdzie jest na naturalna wolność która gościła w ludziach 30 lat temu? Na co ludzkości te wszystkie śmierdzące komputery, telefony komórkowe, telewizory, ajpody srajpody. Daje wam to szczęście? Niee ! wy nie wiecie co to szczęście, bo w waszym życiu stało się normą korzystanie z dóbr technicznych. Ktoś powie, po to ktoś to robi żeby ludziom ułatwić życie, ale tu nie ma co ułatwiać bo wszystko jest proste. Przytoczę tutaj cytat z kultowego serialu „Świat według kiepskich”. Halińcia, gacie to są gacie tu nima co kombinować, są gacie i jest dupa prawda, i to zestawić jedno z drugim i sprzedać” Dokładnie tak samo jest z życiem. Tu nie ma co kombinować z jakimiś wynalazkami, jakimiś robotami czy innym pierdołami które nie są potrzebne. Jest życie i trzeba z niego korzystać naturalnie, tzn: żyć pełnią życia bez „niezbędnych gadżetów”. Ludzie kiedyś byli szczęśliwsi bez Internetu, z jednym programem w telewizji , mieli to coś czego dzisiaj już nikt nie ma, mieli radość w oczach. Nie widzę już na dworze nikogo w moim wieku, młodszych którzy by jeździli na rowerze, rolkach, grali w kosza itp. Itd. Życie w ciągu parunastu lat przeniosło się z podwórka do domu. Siedzą zamknięte na 4 spusty i rozpracowują kolejny level w jakiejś grze. Podróże. Podróż dzisiaj bez samochodu, 5 gwiazdkowego hotelu, samolotu, nawigacji to nie podróż. Nie rozumiem czemu ludzie wybierają siedzenie z dupskiem w Turcji przy hotelowym basenie i nazywają to podróżowaniem. Zamieszkać w jakiejś starej budzie na czas wakacji? Eee no jak, przecież potem trzeba się pochwalić w czym się mieszkało, widoczek na morze, śniadanko do łóżka te sprawy. Dobra, ja wam nie bronie takiego czegoś, ale nie nazywajcie się od razu podróżnikami . Byłam w tym roku w 5-gwiazdkowym hotelu na Sycylii. Słuchaj, w tym basenie i restauracji przy hotelu mogłabym zostać całe życie. Kocham podróżować Taki monolog można podsumować jednym, hmm dwoma słowami: Bez komentarza. Hm ale odbiegłem trochę od tematu. Chciałbym żeby cofnąć czas, żeby wejść w taki wehikuł czasu, przesunąć wajchą i polecieć w otchłań i znaleźć się paręnaście lat temu i nie mieć już powrotu. Jeżeli ktoś mi kiedyś takie coś zaproponuje, zgodzę się bez namysłu. Wracając do gadżetów, też ich używam, w dzisiejszym życiu trudno się żyje bez tych rzeczy. Żeby zrobić przelew trzeba skorzystać albo z Internetu albo biec ze świstkiem do banku gdzie pochmurna paniusia wklepie sobie to w komputerku. Wszystko opiera się o komputery. Ludzie najczęściej starsi którzy żyją jeszcze tamtym wiekiem mają problemy żeby znaleźć się w tym tłoku informacji. Ich życie nie opierało się nigdy o komputeryzacje. W sklepach widzę coraz więcej poradników komputerowych dla seniorów. Tylko po co się ma się kogoś uczyć czegoś co i tak mu się nie przyda. Ci ludzie mają coś więcej oprócz chęci skorzystania z komputera, mają bagaż życiowy, miliony historii o wiele ciekawszych od siedzenia na naszej klasie. Takie mamuty są już rzadkością i z każdym rokiem ich populacja zmniejsza się z powodów naturalnych. Niedługo zaginie albo raczej już zaginęła idea pisana listów, teraz przecież jest e-mail i telefon i w ogóle postęp taki że szok. Wolałbym dostać życzenia dostarczone w liście niż na gadu gadu, ale jak komuś się o tym powie to wyda mu się dziwne. Tak samo jest z ciuchami i ogólnie modą. Kiedyś ludzie nie patrzyli się jak jesteś ubrany, mogłeś wszystko na siebie ubrać a nikt na to nie zwracał uwagi, a teraz? Kupuje buty, albo ktoś ze znajomych, potem się spotyka z kimś i następuje taki dialog: • Za ile kupiłeś • A za 50zł na rynku • Łoo, to straszne gówno musi być. Ja swoje kupiłem za 299,99zł i to po promocji. Jeszcze T-shirt za darmo dorzucili który normalnie wart jest 149,99zł. Jak słyszę takie coś to mnie krew zalewa. I co? Cieszysz się z tych chińskich bucików które mały chińczyk w Chinach je robił? Te za 50zł robił pewnie ten sam albo jego kolega obok. Ale nie. Znaczek Nike obowiązuje. Kiedyś wszyscy mieli w dupie ten znaczek i lubili cię takiego jakim byłeś a teraz miarą kolegowania się jest to co ubierasz, twój status społeczny, bogaty z biednym przyjaźnić się nie będą. W dupie mam takie czasy, sam z majsterkuje ten wehikuł i tyle. Najchętniej to wyprowadziłbym się gdzieś na jakieś włoskie pole z dala od jakiejkolwiek cywilizacji i tam sobie prowadził spokojne życie, z dala od wielkich metropolii, centrum handlowego itp. A moim jedynym miejscem zaopatrzenia byłby sklepik w pobliskiej wiosce oddalony o parędziesiąt kilometrów. Wiem, że kiedyś na pewno tak będzie, siądę sobie na tarasie z widokiem na winorośla, przeczytam jeszcze raz to co teraz piszę i w głębi ducha będę wiedział że spełnił swoje marzenie. SeeU


Witaj!



